Edytorial

Minęło już 50 lat od czasu powstania pierwszej dyskietki – dysku, który chyba każdy urodzony przed ’90 rokiem wspomina z nostalgią. Mimo niewielkiej pojemności, powolnego zapisu, generalnie wspominamy te miękkie dyski bardzo dobrze. Niesamowita była możliwość fizycznego transportowania cyfrowych danych, własnoręcznie zapisanych na dysku, który był cieńszy od zeszytu. 

Ta nostalgia miesza się jednak z lekkim zdziwieniem – przecież to było maksymalnie kilka MB pojemności, co można by było dziś na tym zmieścić?

Od tamtej pory wszystko się zmieniło. I nie wystarczy już, że dane można zapisać i przenieść z miejsca na miejsce. Liczy się ilość, prędkość, możliwość przetwarzania i korzystania z danych w dowolnym miejscu i czasie, z pełną prędkością ich przesyłu. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania dyskietek w dzisiejszych czasach, toteż ponad dekadę temu zaprzestano ich masowej produkcji. Ilość danych generowanych każdego dnia jest tak ogromna, że nie bylibyśmy w stanie korzystać z nich, bo gdy zostałyby przesłane, byłyby już… nieaktualne.

Ilość wytwarzanych danych i prędkość ich przesyłu wzajemnie oddziałuje z naszym obecnym stylem życia. Jak nigdy wcześniej, w biznesie liczy się czas. Kiedyś ograniczeniem konkurencji był… dostęp do danych i czas oraz sposobności do ich zdobycia. Dziś większość danych mamy na wyciągnięcie ręki, a te, które są pilnie chronione są zagrożone atakami hakerskimi. Biznes jest ustawiony na prędkość – krótkie maile, szybka wymiana informacji, szybkie projekty, duże przychody w krótkim czasie, duże projekty w jak najkrótszym czasie. Ale nie dotyczy to tylko biznesu. Wystarczy spojrzeć na dzieci, przyzwyczajone do szybkich, krótkich treści z TikToka, YouTube czy Instagrama, maja problemy z koncentracją na czymkolwiek, co nie jest nastawione na ciągle budowanie zaangażowania odbiorcy. Dzisiejsi młodzi ludzie nie wyobrażają sobie, jak można było kiedyś iść do biblioteki, żeby mieć informacje do odrobienia pracy domowej. Dziś dzieciaki znajdują te informacje szybciej, niż kiedyś sprawdzały godzinę odjazdu miejskiego do biblioteki. Dlatego pokuszę się o stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach to już nie dane, a czas ma największe znaczenie, do tego stopnia, że można nazwać go walutą tego wieku. A sądząc po młody pokoleniu – będzie miał jeszcze większe.

Bartosz Martyka

Bartosz Martyka

Redaktor naczelny
BrandsIT