Edytorial

Podczas mojej ostatniej rozmowy do podcastu Cyfrowa firma poruszony został temat różnic między anonimowością a zachowaniem prywatności w sieci. O ile na temat prywatności w sieci można powiedzieć wiele pod względem metod i narzędzi do jej zachowania, to o anonimowości niewiele się mówi. Wydaje się, że to dlatego, że ona właściwie nie istnieje. Każdy ruch zostawia ślad, każdy ślad prowadzi po ścieżce, nawet bardzo zawiłej, do konkretnej osoby. Oczywiście mam na myśli użytkownika Internetu, a nie hakera. Zastanawiałem się, dlaczego tak jest. Czy nie pomyśleliśmy o tym, zachłystując się nowinkami, które ułatwiły nam życie? Czy może anonimowość jednostki nie jest na rękę rządom i korporacjom? Myślę, że i jedno i drugie doprowadziło do tego, że staliśmy się celem dla algorytmów, które w niektórych obszarach znają nas lepiej niż my siebie samych. Sądzę też, że nam na tej anonimowości też tak mocno nie zależy. Akceptujemy reklamy behawioralne w zamian za film dopasowany do naszych zainteresowań. Mamy osobowość zarówno w świecie realnym, jak i cyfrowym, i najwidoczniej nie przeszkadza nam to. Ale jeśli chodzi o prywatność, to jest to zupełnie inna sprawa. Co ciekawe, najprawdopodobniej instynktownie postanawiamy, że decyzje, które podejmujemy nie są tajemnicą, ale informacje o nas już tak. I, co jeszcze ciekawsze, jest bardzo cienka granica między jednym a drugim. Bo czy świadomie podjęliśmy decyzję, że rezygnujemy z anonimowości? 

Sieć amerykańskich hipermarketów Target wpadła kiedyś na, jak wtedy myślano, świetny pomysł marketingowy. Firma zaczęła łączyć dane z kart lojalnościowych dotyczące zakupowanych produktów, wieku i płci uczestników programu lojalnościowego i na ich podstawie była w stanie zweryfikować, czy osoba albo rodzina, do której należy karta, spodziewa się dziecka. W następstwie tego, Target wysyłał do tych klientów kupony rabatowe i oferty sprzedaży produktów dla niemowląt i świeżo upieczonych mam. Jak można się domyślać, mimo, iż firma faktycznie nie zaingerowała w prywatność z prawnego punktu widzenia, a jedynie połączyła ze sobą dane jednego uczestnika programu lojalnościowego, to jednak granica została przekroczona i Target wycofał się z personalizowanych kuponów zniżkowych. Zapewne kobiety poczuły odarte z intymności – firma nie przemyślała kampanii także pod kątem niechcianych ciąż, czy… ciąż nastoletnich. Czy problem Targetu polegał na tym, że posiadał takie dane, czy może na zupełnie niedelikatnej formie ich przekazania? Sądzę, że algorytmy posiadają znacznie więcej danych na temat użytkowników, a łącząc dane ze wszystkich systemów i aplikacji, z których korzystamy, można zbudować bardzo zaawansowany obraz osobowości użytkownika. Czy to jeszcze nie bycie anonimowym czy już wkraczanie w sferę prywatności? 

Niezależnie od tego, jaka jest odpowiedź na to pytanie, warto zadbać o prywatność w sieci, o czym przypomina m.in. trwający właśnie Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa. A więcej o anonimowości, prywatności i algorytmach w podcaście Cyfrowa Firma, w którym moim gościem była Kasia Toczko z firmy PrivMX. 

Przyjemnej lektury.